Klient nie ma sprecyzowanego celu i nie wie, nad czym chce pracować? Co wtedy?

Czasem zdarza się tak, że przychodzi do nas klient, który nie wie tak właściwie, nad czym chce pracować. Przyczyn takiej niewiedzy może być wiele, np.:

  1. Szef go wysłał na sesję coachingu, a on nie do końca rozumie, czym jest coaching i w czym ma mu pomóc. Tutaj niestety najczęściej pojawia się problem w komunikacji pionowej.
  2. Klient otrzymał voucher i musi przyjść na sesję, ale nie wie czego tak naprawdę może się spodziewać.
  3. Osoba otrzymała dofinansowanie, ale w zasadzie nie zależy mu na coachingu.
  4. Klient chce przyjść na sesję i wie, czym jest coaching, ale nie wie, nad czym chce pracować, nie ma ustalonego konkretnego celu.

 

Oczywiście nam Coachom zależy na pracy i na szlifowaniu swojego warsztatu Coacha. Chętnie pomagamy w określaniu celów, nad którymi chciałby pracować nasz klient. Każdy ma jakieś cele czy to prywatne, zawodowe czy też duchowe. Najczęstszym błędem jest nieumiejętne podejście do takiego przypadku i wymuszanie, podpowiadanie i nakierowywanie klienta na cele, które nie są jego.

Co zrobić w takim przypadku? Tak naprawdę rozwiązanie tego problemu może być łatwiejsze, niż się wydaje. Wpadłem na nie kilka lat temu i zadziałało. W 2012 roku prowadziliśmy duży projekt dofinansowany przez Unię Europejską pod tytułem „Jesteś pracownikiem – możesz zostać szefem”. Projekt miał na celu wzmożenie aktywności wśród pracowników, tak by zakładali własną działalność i otwierali nowe biznesy. Miało to przysporzyć nam więcej przedsiębiorców.

Abstrahując od efektu samego przedsięwzięcia, chciałem skupić się na procesie coachingu i problemie, jakim jest brak celu. W tym projekcie uczestnicy mieli do wykorzystania dwie sesje coachingowe, które miały wesprzeć ich w budowaniu wizji własnego biznesu. Pierwszym problemem, który się pojawił był brak wiedzy na temat tego, czym jest coaching i jak może im pomóc. Drugim była ograniczona ilość sesji. W czasie dwóch sesji nie ma możliwości nawiązania dobrej relacji, a tym bardziej możliwości zgłębienia istoty celu i celów pokrewnych. Te ramy pozwoliły mi na specyficzne podejście do tego tematu.

Pomyślałem, że skoro uczestnicy nie wiedzą, nad jakim celem chcą pracować to może, chociaż przyjrzą się sobie. W czasie tej pracy odkryją te elementy, które chcieliby rozwijać czy to w kontekście życia zawodowego, czy osobistego.

Za każdym razem, kiedy zgłaszał się do mnie klient, który nie wiedział, nad czym chce pracować, to myślałem – to cudownie, bo to wspaniała przestrzeń do zagospodarowania i być może będzie miał ochotę przyjrzeć się swojej obecnej sytuacji i zastanowić się, czy taka forma mu odpowiada. Po krótkim wprowadzeniu[1] czym coaching jest, a czym nie jest, wyjaśnieniu standardów pracy i kodeksu etyki, proponowałem zabawę, dzięki której klient mógł lepiej siebie poznać. Czasem również pytałem, pod jakim kątem ma ochotę bardziej przyjrzeć się sobie: zawodowym, czy osobistym. To pozwalało mi ograniczyć obszar poszukiwań i skoncentrować klienta na wybranym obszarze.

Narzędzie do generowania celów, o którym chcę powiedzieć, zapewne jest wam znane, bo jest używane już od wielu lat. W nomenklaturze występuje pod różnymi nazwami: siatka celów, macierz zasobów, czteropolówka, matryca aktywności itp. W latach 80. narzędzie to wymyślił jeden z najbardziej znanych trenerów Coachingu i NLP na świecie – Joseph O’Connor. Na początku nosiło nazwę „Siatka celów znana z czterech pól utworzonych z pytań MAM, NIE MAM, CHCĘ, NIE CHCĘ”. Potem narzędzie to było eksploatowane i zmieniane w różnych kierunkach.

 

CHĘ NIE CHCĘ
MAM  

 

 

 

 

NIE MAM  

 

 

 

 

 

Dzięki temu ćwiczeniu klient najpierw odkrywa swoje zasoby, czyli wszystkie elementy, które pozwalają mu żyć, pracować, tworzyć związki, relacje, zdobywać cele, realizować marzenia. Mogą to być zasoby fizyczne, finansowe, umiejętności, doświadczenie, kompetencje, dosłownie wszystko, co pomaga nam realizować cele. W drugim kroku klient odkrywa swoje przekonania, czyli to, w jaki sposób myśli o świecie, o sobie i o otaczających jego ludziach. W trzecim kroku określa wartości, jakimi kieruje się w życiu i wreszcie na koniec określa cele.

Dzięki tej prostej metodzie każdy, kto przychodził bez określonego celu, wychodził bardziej świadomy siebie, swoich mocnych stron. A przede wszystkim wychodził z celami i tematami, nad którymi może pracować dalej przy realizacji i budowaniu swojego biznesu.

Ten model przeniosłem również na inne obszary działania i teraz za każdym razem, kiedy przychodzi do mnie klient, który mówi, że nie ma celu, to zawsze odpowiadam – to cudownie, to wspaniała przestrzeń do zagospodarowania, w takim razie może będziesz zainteresowany, żeby przyjrzeć się sobie.

Narzędzie to sprawdza się oczywiście również podczas pracy z konkretnym celem – wtedy odpowiedzi są zawężone do określonego tematu i mózg ukierunkowany jest w taki sposób, aby szukał związków i połączeń w realizacji tego celu. Jest to niezwykle pomocne narzędzie szczególnie podczas pierwszych sesji, ponieważ dzięki niemu wiemy, z jakimi celami klient zamierza pracować, jakie ma przekonania, wartości i zasoby. Dzięki temu lepiej poznajemy kontekst, w którym osadzony jest Coachee i lepiej możemy zrozumieć sytuację, w której się znajduje.

[1] Patrz Rozdz. Sesja Kontraktowa.

Napisz co sobie bierzesz z tej historii?

Pomogę urzeczywistnić twój pierwszy krok w dokonaniu zamierzonej przez Ciebie zmiany

Share This
0