Błędy podczas sesji kontraktowej w coachingu

Sesja kontraktowa to pierwsze spotkanie coacha i klienta, czy jak kto woli coacha i coachee w celu poznania się i ustalenia warunków współpracy.

To bardzo ważna sesja, ponieważ podczas niej poznajemy klienta, a klient poznaje nas – nawiązuje się wzajemna relacja pomiędzy stronami. To właśnie na tym etapie umawiamy się na konkretne warunki współpracy. Jeśli obie strony po spotkaniu chcą ze sobą współpracować i czują, że wytworzyła się między nimi tzw. „chemia”, to wtedy podejmują decyzję o dalszych działaniach.

Kontrakt pełni również funkcję bezpieczeństwa współpracy i ukierunkowuje obie strony na konkretne cele do spełnienia. Na sesji kontraktowej przedstawiamy zasady naszej pracy, czyli model, którym się posługujemy oraz naszą filozofię pracy coachingowej. Mówimy również o standardach, zgodnie z którymi pracujemy. Może to być kodeks etyczny, czyli założenia dotyczące standardów pracy np.: poufność, niewłaściwe zachowania, konflikt interesów, czy uznanie prawa do równości i różnorodności.

Podczas sesji kontraktowej musimy również sprecyzować wzajemne oczekiwania oraz cele, które powinny być realizowane w trakcie następnych sesji. Im bardziej przejrzysty jest kontrakt, tym większe prawdopodobieństwo, że klient osiągnie dokładnie te cele, które sobie założył. Dlatego tak ważne jest, żeby na tym etapie sesja była prowadzona we właściwy sposób, miała swoją strukturę, była przejrzysta i zrozumiała dla klienta. Klient powinien wiedzieć, co go czeka w następnych sesjach, na co może liczyć względem coacha, a na co nie.

Podczas sesji kontraktowej powstaje sporo zamieszania oraz sporo nieporozumień, na które chciałbym zwrócić waszą uwagę, aby w przyszłości ich uniknąć. Czasem zdarza się, że po pierwszej sesji następna się już nie odbywa – klient rezygnuje, nie odpowiada na maile i nie odbiera telefonów. Jeśli macie do czynienia z taką sytuacją to znaczy, że coś poszło nie tak. Zastanówmy się, co to mogło być?

  1. Pierwszym błędem jest brak wyjaśnienia klientowi, co go czeka na takiej sesji, czego może od nas oczekiwać i co ma być jej efektem. Warto więc przed spotkaniem wysłać agendę, dzięki której klient będzie wiedział, co będzie się na nim działo. Zazwyczaj na sesji kontraktowej przedstawiam plan tego, co chciałbym przekazać, o czym będę mówił i co ma być efektem tego pierwszego spotkania. Mój plan takiej sesji składa się z 5. punktów:

 

  1. Przedstawienie siebie nawzajem.
  2. Omówienie tego, czym jest coaching, a czym nie jest.
  3. Dokładne omówienie modelu, w jakim pracuję.
  4. Standardy pracy i kodeks etyki zawodowej.
  5. Decyzja i podpisanie umowy

 

Dzięki agendzie, którą klient wcześniej otrzymuje mailem, przychodzi on na spotkanie spokojny i pozytywnie nastawiony, ponieważ wie co, go czeka. Jednocześnie jest to również motywacją do tego, aby coachee doprecyzował cele, nad którymi chciałby popracować.

  1. Drugim błędem jest niezrozumienie przez klienta, czym jest coaching, a czym coaching nie jest. Klient ma swoje wyobrażenie na temat spotkań z Coachem, które często nie ma nic wspólnego z coachingiem. Na przykład klient często oczekuje, że będzie mu się doradzało w różnych sprawach, że będzie się go uczyło nowych umiejętności, a podczas sesji coachingu, przecież tego nie robimy. Dlatego już na początku warto poświęcić trochę czasu, aby dokładnie wyjaśnić, jakie są różnice pomiędzy: coachingiem, mentoringiem, doradztwem a szkoleniem. Osobiście posługuję się tu modelem matrycy edukacyjnej stworzonej w Norman Benett Group, która w dość jasny i prosty sposób tłumaczy, czym jest coaching, a czym nie jest. Dzięki temu wyjaśnieniu klient dokładnie wie czego może ode mnie oczekiwać, a czego nie.

Po tej części klient już wie, że niczego nie będę go uczył ani niczego nie doradzę. Podczas sesji mogę skorzystać z coachingu, który jest podstawą. Mogę również skorzystać z mentoringu, jeśli w danej dziedzinie czuję się ekspertem, ale zazwyczaj w life coachingu rzadko korzystam z tej opcji. Jeżeli wdrażam executive coaching, to wtedy 30% czasu zajmuje mi mentoring, a 70% coaching.

 

  1. Trzecim błędem, który często pojawia się podczas sesji kontraktowej, jest niezrozumienie celu głównego i podcelów każdej sesji. Warto wyjaśnić tę zasadniczą różnicę.

Ja do tego celu używam metafory rzeki i jej dopływów – np. celem głównym (END GOAL John Whitmore „Coaching for Performance”) dla klienta na 10 sesji coachingu jest „Bycie bardziej pewnym siebie”, czyli po odbyciu 10. sesji klient oczekuje, że z punktu zero osiągnie odpowiedni stan pewności siebie. Coachee określa wskaźniki i parametry, według których pozna, że osiągnął cel – w jaki sposób się będzie czuł, zachowywał, myślał o świecie i o samym sobie.

Natomiast na każdej oddzielnej sesji pracujemy z różnymi podcelami specyficznymi (PERFORMANCE GOAL John Whitmore „Coaching for Performance”), które wspierają cel główny „Bycie bardziej pewnym siebie”. Mogą to być np. dyscyplina, konsekwencja, planowanie, wystąpienia publiczne czy zarządzanie czasem. To wszystko są dopływy do celu głównego, które go wspierają. Jeśli podczas sesji klient zakomunikuje, że chce pracować z celem np. „Relacja z teściową” to warto sprawdzić, czy ten cel wspiera cel główny, jakim jest „Większa pewność siebie”. Jeśli klient potrafi to uzasadnić, to wtedy przystępujemy do pracy z tym podcelem.

Cel i podcele

Ważne jest, żeby klient to dobrze zrozumiał, ponieważ w czasie pracy coachingowej pilnujemy tego, aby klient dotarł do celu, jak najszybszą drogą – żeby nie zbaczał z obranego kursu. Musimy pamiętać, że pod koniec cyklu sesji kontraktowej będziemy z tego rozliczeni. Oczywiście nie wyklucza to zmiany celu. To normalne, że w czasie procesu coachingu cel może ulec zmianie. Chodzi o to, żeby klient był tego świadomy i poinformowany o tym przez coacha. Coach odpowiada za proces – klient odpowiada za cel. Zgodnie z tą zasadą musimy uświadomić klienta, że zmienia on początkowe założenia dotyczące celu i jest tego świadomy.

To my, jako coach musimy wspierać coachee w dotarciu do założonego przez niego początkowego celu. Potrzebujemy go ukierunkować na wynik i działanie. Pamiętajmy o tym, że potrzebujemy pomóc klientowi w wyjaśnieniu i przeanalizowaniu pożądanych rezultatów oraz w ustaleniu odpowiednich celów. Naszym zadaniem, jako coacha jest też upewnienie się o spójności pomiędzy celami klienta a sytuacją, w jakiej się znajduje. Musimy zadbać o to, by klient szukał i wybierał rozwiązania, które doprowadzają go do celu, a po skończeniu całego cyklu spotkań musimy być pewni, że jest w stanie iść dalej sam w procesie własnego rozwoju.

 

  1. Czwartym błędem jest niepoinformowanie klienta o standardach, naszej pracy. Chodzi tu o informacje dotyczące kodeksu etyki, z jakim pracujemy. Warto wspomnieć o tym, że jesteśmy zrzeszeni i powiedzieć, która organizacja nas dotyczy. Trzeba omówić standardy naszej pracy – te, według których sami pracujemy oraz te stworzone przez daną organizację na podstawie wielu lat doświadczeń. Można dać klientowi wydrukowany dokument. Poniżej znajduje się tabelka, gdzie można ściągnąć aktualny Globalny Kodeks Etyki EMCC dla Coachów, Mentorów i Superwizorów podpisany przez 5 niezależnych organizacji:

 

Lp. Nazwa Organizacji członkowskiej Wersja Kodeksu Etyki Data pierwszego podpisania kodeksu Logo Organizacji członkowskiej
1 Association for Coaching 1.0 5 lutego 2016 roku  Association for Coaching
2 EMCC European Mentoring & Coaching Council 1.0 5 lutego 2016 roku European Mentoring & Coaching Council
3 Association for Professional Executive Coaching & Supervision 2.0 1 maja 2018 roku
4 Włoskie Stowarzyszenie Profesjonalnych Coachów 2.0 1 maja 2018 roku  
5 Instytut Mentoringu na Uniwersytecie w Nowym Meksyku 2.0 1 maja 2018 roku

 

Kliknij tutaj, aby uzyskać wersję PDF Globalnego Kodeksu Etyki dla Coachów, Mentorów i Superwizorów.

 

  1. Następnym błędem, jaki się pojawia, jest brak informacji dotyczący ilości sesji? Są oczywiście różne szkoły: nie mniej niż 3 nie więcej niż 12. Na ilość sesji wpływa wiele czynników. Najważniejszym z nich jest dobra diagnoza celu, kontekstu i chęci klienta do pracy. Liczba sesji może też być uzależniona od podjętego tematu. W tematach projektowych proces może być krótszy 3-4 sesje, a w tematach życiowych, rozwojowych takich jak zdrowie, kariera czy pewność siebie zazwyczaj potrzeba więcej czasu od 8. do 12. sesji. Oczywiście, jeśli klient wcześniej skończy pracę z celem (tak też się zdarza) to może na następnych sesjach zająć się innym celem. Moja praktyka pokazuje, że najlepiej sprawdza się 6-10 sesji.

Podsumowując, jeśli nie zapiszemy ilości sesji w kontrakcie, to klient w każdej chwili może z sesji zrezygnować nawet bez poinformowania nas o powodzie swojej decyzji.

 

  1. Częstym błędem jest umawianie się na tzw. gębę, czyli bez umowy. Bardzo ważne jest domknięcie sesji kontraktowej, czyli podpisanie umowy. Tak jak w sprzedaży wycieczki podpisujemy się pod wytycznymi dotyczącymi wycieczki, warunków podróży, warunków ubezpieczenia, tak też jest w czasie podróży coachingowej. Klient musi poświadczyć, że wszystko jest dla niego zrozumiałe, czyli podpisuje kontrakt, na który się zgadza. Można przedstawić szczegółowy dokument, który to klaryfikuje lub po prostu umowę/deklarację, w której będą zawarte informacje dotyczące ilości i długości sesji, stawki za każdą sesję oraz informacje na temat odwołania spotkania przez klienta (jakie są tego konsekwencje, czy spotkanie przepada, czy jest przesunięte na inny termin, ile razy można taką sesję odwołać, czy odwołanie większej ilości sesji jest płatne). Jest wiele modeli, które się sprawdzają, ale podstawą zawsze jest umowa, do której w każdym momencie możemy się odwołać. Klient, który się pod nią podpisuje, zobowiązuje się do przestrzegania ustalonych wcześniej zasad.

Oczywiście inaczej wygląda sesja kontraktowa, kiedy mamy do czynienia z organizacją – wtedy powinna powstać nowa umowa regulująca zasady takiej współpracy.

Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/

Napisz co sobie bierzesz z tej historii?

Pomogę urzeczywistnić twój pierwszy krok w dokonaniu zamierzonej przez Ciebie zmiany

Share This
0